Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Why?


Why?

Te kilka miesięcy, kiedy nic nie pisałam, mijały dość pracowicie, przeplatane różnymi dramatami, pakowaniem się w kolejne kłopoty i wychodzenie z nich. Jednak największy błąd, jaki mogłam popełnić, to otwarcie drzwi do mojego życia osobnikowi, który od początku wyglądał na niegodnego.. Ale do rzeczy.
Żyłam sobie sama i było w porządku. Na zainteresowanie płci przeciwnej nie narzekałam, ale nie chciałam się z nikim wiązać. Nie ten czas, nie byłam gotowa i tak było przez długi, długi czas. Aż poznałam jegomościa. Nie, z nim też nie chciałam być. Uważałam, że to nie jest osoba dla mnie (zresztą słusznie), więc poprzestałam na zwykłych spotkaniach, które niestety powoli zaczęły zamieniać się w coś głębszego, działo się to poza moją kontrolą. Ilekroć nie chciałam uciec, on mnie doganiał. W duszy od samego początku wiedziałam, że to człowiek, przez którego będę cierpieć i to nie tylko moja opinia, ponieważ moi znajomi powtarzali mi to każdego dnia. Nie potrafiłam się uwolnić. Wiedziałam, że to nie jest TO, czego każdy pragnie, nie działało to tak jak powinno, denerwowałam się, że on popełnia takie kardynalne błędy, ale zdawałam sobie sprawę, z czego to wynikało. On też spotykał się ze mną z jakiegoś powodu, bynajmniej nie dlatego, że coś do mnie czuł ;) I powtarzałam sobie naiwnie, że to jest w porządku, nie przywiązujemy się do siebie, nie ma uczuć, że tym razem będzie łatwiej odejść (bo przecież już dawno miałam w planach powrót do Pl, on też o tym wiedział, ale próbował mnie przekonywać do pozostania). Nic bardziej mylnego. Przyzwyczaiłam się do niego, jego wad, zalet. Zawiódł mnie strasznie w międzyczasie - kiedy potrzebowałam pomocy, jego nie było.. Błagał o kolejną szansę. Wybaczyłam. 
I tak mijały kolejne tygodnie. Znów mnie zawiódł. Tym razem zacisnęłam zęby. Pogodziłam się z tym, że nigdy nie byłoby inaczej, że zawsze byłabym rozczarowana jego postawą, że to nie ma sensu. Powiedziałam mu, że to ostatni raz, kiedy mnie zawiódł. Przestałam się odzywać, próbowałam się zdystansować. Głupota totalna - wiedzieć, że coś nie działa, a jednak trzymać to blisko siebie.. Najpierw próbował odzyskać kontakt, pisał bez przerwy, dzwonił, później odpuścił. Dobrze, że byłam w tym czasie w pracy, bo chyba bym zwariowała ;) Bardzo późno w nocy dostałam długi sms, w którym napisał, że podjęłam decyzję, być może właściwą i wprawdzie nie wie jak to wszystko by się potoczyło dalej, ale jestem wspaniałą kobietą, jakiej już nigdy nie spotka. Przeprosił, że pewnie teraz przez niego płaczę (tik), życzył wszystkiego, co najlepsze i zapewnił, że mogę na niego zawsze liczyć. Od razu zaśmierdziało mi najstarszym trickiem świata.. Tak się pisze do kogoś z powodu poczucia winy, że coś zrobiło się nie tak, bierze się tę winę na siebie, gloryfikując partnerkę i podkreślając, jak fatalnym jest się samemu. Zdenerwowało mnie to. Poleciało kilka gorzkich sms'ów. W tamtym momencie jedyne, co czułam, to złość. Ani jedna łza nie popłynęła. Wierzyłam, że będę na tyle silna, żeby to zrobić - naprawdę odejść. Jednak nawiązał ze mną kontakt telefoniczny i dopiero to, co mi powiedział, przytłoczyło mnie. Niby wiedziałam o tym od początku, ale nie spodziewałam się tego. Pod moim naciskiem w końcu przyznał, że fakt, próbował sam siebie oczyścić z winy tym podkreślaniem, jaka to ja nie jestem wspaniała, a walczyć już o mnie nie będzie, bo (no i tu uwaga) on tak naprawdę się nie zakochał. 
Hmm, ok. Ślepa nie jestem, od początku to wiedziałam. Zapytałam go tylko, ile zamierzał ciągnąć taką grę. Nie potrafił mi nic wyjaśnić.
Słuchajcie, ja wszystko rozumiem, spotykamy się z braku laku, cokolwiek, ok, wszystko jest dla ludzi, tak? To po jaką cholerę budować (albo próbować) emocje i uczucia u tej drugiej osoby? Bo to, co on robił, właśnie tym było - sms każdego ranka, w ciągu dnia kontakt jak nie telefoniczny, to sms'owy, te wszystkie słodkie słówka, wychodzenie razem, próba poznania mnie z jego bliskimi znajomymi, przyjeżdżanie do mnie nawet wtedy, kiedy padał na twarz po pracy i za ostatnie funty? Po co? Ok, powiedział, że dał sobie trochę więcej czasu na to, żeby poczuć TO - niby nie ma określonego czasu na to, ale chyba wiadomo, że nic nie nastąpi już po powiedzmy 2 m-cach? Dlaczego tak o mnie walczył wtedy, zamiast pozwolić mi spokojnie odejść? 
Nie, nie kochałam go. Zaczynałam coś czuć, więc nie jest źle, ale miło też mi nie jest. Czuję się, jakby wszystko było jakąś chorą grą. Jeszcze on mi powtarza, że nie chce mnie stracić ze swojego życia, że chciałby mieć kontakt, bo jestem wspaniałą osobą. Mhm, tak wspaniałą, że ukrywał prawdę i próbował mnie mamić kłamstwami..
Teraz dopiero zapłakałam. Chociaż to podła kanalia ;), będzie mi go brakować, to wiedziałam od początku, dlatego tak trudno mi było go zostawić. Pomimo jego wad, trudnych do zaakceptowania, mieliśmy naprawdę świetne porozumienie, jakbyśmy byli do siebie doskonale dopasowani. Co ciekawe, kiedy dwa razy dawałam mu szansę na to, by zamienić tę relację na przyjaźń/koleżeństwo, zdecydowanie odrzucił te propozycje - dwukrotne. Dlatego jest mi teraz przykro, a on nie potrafi wyjaśnić nic więcej. Nie byłabym sobą, gdybym nie miała i na to teorii, ale nie chcę już grzebać w tym wszystkim. Myślę, że już wystarczająco się napłakałam ;) Wieczorem wypiłam dwie butelki wina, nic nie zadziałało. Przez cały dzień byłam w stanie zjeść tylko dwie babeczki czekoladowe u koleżanki. Pół nocy budziłam się i choć mam 3 dni wolne (jeszcze 2), nie mogę się wyspać, otwieram oczy przed 8 i koniec spania. 
Nawet jeśli człowiek sobie wmawia coś innego, przyzwyczaja się do rzeczy, osób, a kiedy one znikają - cierpi się. W moim przypadku najgorsze jest to, że wiedziałam, że tak to się skończy, w głębi duszy to czułam od samego początku, że będę przez tę znajomość płakać, a jednak wpakowałam się w to. Nie było mi źle samej, co mnie k.. podkusiło?! I dlaczego dałam tę szansę jemu? Ja naprawdę mam problem z wyborem facetów..
Dawno nie czułam takiego bólu. Wiem, że to jest niczyja wina, ale to nie polepsza sytuacji.  Nie mam pojęcia, jak sobie pomóc, bo nie mogę tak funkcjonować - nie jeść, nie spać, palić papierochy i pić kawę.. Dlaczego tak bardzo mnie to dotknęło? Ok, nikt wcześniej niczego takiego mi nie powiedział, to mógł być szok, ale skoro nie żywiłam do niego żadnych uczuć - skąd te łzy? Dlaczego jest mi smutno, kiedy pomyślę, że więcej się nie zobaczymy? 

Ech, to wszystko mogło być trochę łatwiejsze..



two-faces 26/04/2015 10:22:48 [Powrót] Dobre słowo?



czym sie przejmujesz ? jestes wspaniala osoba, ktora po prostu trafila na jakiegos cwaniaka i tyle. Zycie toczy sie dalej, nie ma co sie patyczkowac czy rozczulac. Facet jest jak autobus - bedzie nastepny. Tym bardziej, ze nie masz z nimi problemow. Swoja droga czas przystanac i pomyslec jak unikac takich sytuacji na przyszlosc, bo wydaje mi sie ze probujesz zbawiac swiat i zmieniac ludzi, a ludzie to wykorzystuja do swoich celow a pozniej to Ty cierpisz. Trzymaj sie piekna, bedzie dobrze ;*
xxxx 26/04/2015 20:43:34
cpc22-watf9-2-0-cust847.15-2.cable.virginm.net | brak www IP: 82.1.155.80






Show must go on!

.:: Licznik ::.
52009

.:: Księga 0::.
Dodaj do Księgi
Ksiega Gości

.:: Profil ::.

No cóż.. materia nieprzezroczysta, zbiór przeciwstawnych cech charakteru. Dwie osobowości w jednym. Blondynka (to wszystko tłumaczy!).
Mimo tego, że sporo narzekam, kocham się śmiać, uwielbiam ludzi z poczuciem humoru. I to tyle w skrócie.


Dodaj do Ulubionych

.:: Archiwum ::.

2016
Maj
2015
Grudzień
Listopad
Lipiec
Maj
Kwiecień
Styczeń
2014
Grudzień
Czerwiec
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2013
Grudzień
Listopad
Październik
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2012
Grudzień
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
2011
Grudzień
2010
Maj


.:: Ulubieni ::.




.:: Linki ::.


Fav Music
Fav Music II

.:: Opis ::.


Witam gorąco na moim blogu. Mam nadzieję, że nikt nie traci czasu na czytanie tych dyrdymałów - są o wiele ciekawsze zajęcia, np. mycie okien w deszczowy dzień ;> Ale skoro już tu jesteś, to cieszę się, że jednak uznajesz te dyrdymały za ciekawsze od ww.


Strona Główna